[RECENZJA] Gryfny gyszynk

Czas… Płynie szybko, potrzebny jest na wiele rzeczy. Zawsze mi brakuje tego czasu. Zwłaszcza na pisanie. Nie pisałem przez długi okres, powodów było tysiące. Jednakże korzystam z okazji, że sezon teatralny dobiegł końca i na jego podsumowanie chciałbym uraczyć Państwa recenzjami dwóch spektakli Teatru Zagłębia w Sosnowcu.

Mówiąc o spektaklu „Prezent urodzinowy”, właściwie nie muszę robić mu jakiejkolwiek reklamy. Kto był i widział ten wie co to za spektakl. Bilety rozchodziły się w mgnieniu oka i miejsc na widowni brakowało już na miesiąc przed występem. Recenzja jest dla tych co nie byli, a pójść muszą. Podkreślam muszą, no bo muszą. Bo trzeba na to iść i koniec kropka. Więc czymże jest ten gyszynk? 

Farsa dzisiaj jest zjawiskiem powszechnym. W gruncie rzeczy to tragifarsa, bo obserwując to co się dzieje wokół ze społeczeństwem właśnie taką tragifarsą jest. Groteska wymieszana z kiczem, postprawda z urojeniami, kompletne pomieszanie z poplątaniem. A gdzie tutaj miejsce na śmiech? Sądzę, że przed tym gdy Wojciech Leśniak zdecydował się w ramach Sceny Inicjatyw Aktorskich wyreżyserować spektakl „Prezent urodzinowy”, zadał sobie podobne pytanie. Bo w gruncie rzeczy mało ostatnio jest powodów do śmiechu (myśląc o kulturze). Tak czy inaczej była to jego życiowa decyzja, bo ta sztuka jak mało która potrafi ubawić do łez. Zagłębiowska adaptacja sztuki Robina Howdona jest zagrana z największym zaangażowaniem. W roli konsjerża i największego mąciciela – Tony’ego, wystąpił we własnej osobie sam Reżyser Leśniak. Role męskie uzupełnili Tomasz Muszyński jako Bob i Przemysław Kania jako Dick, a kobiece Agnieszka Bałaga-Okońska jako Liz oraz Beata Deustchman jako Kate. Generalnie myślę, że nie można było lepiej obsadzić tej sztuki. Wszyscy zaprezentowali swój najwyższy poziom. „Prezent urodzinowy” jest komedią omyłek, pełną zwrotów akcji i nieprzewidywalnych zachowań postaci. Ten spektakl jest smaczny jak najlepszy tort i przynosi uśmiech jaki może przynieść najbardziej niespodziewany podarunek. Jest to mistrzostwo samo w sobie i pamiętam tutaj słowa mojej bardzo wybrednej mamy, która miała okazję być na premierze, że ubawiła się jak nigdy w życiu. Komu jak komu, ale tej kobiecie na prawdę ciężko jest zaimponować. Zazwyczaj mocno kręci nosem… I w sumie dobrze, w życiu jako ludzie powinniśmy wymagać jakości, by jej dostarczyciele starali się dawać jej jak najwięcej. A w tym wypadku jakości nie brakowało.

Zapewne na jesieni ten gyszynk wróci na deski teatru. Jak wszyscy wiemy nasza jesień to nie tylko złoto liści, ale także deszcz, chandra, depresja, płacz, koty, ciastka, obżarstwo, szkoła, praca, dzień nauczyciela etc. Jeśli potrzebujecie jakiegoś dobrego lekarstwa, to najlepszym będzie pójście na ten spektakl do Teatru Zagłębia. Dobry humor zostanie w Was na długo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>