[RECENZJA] O Pyzie

W pewną sobotę pełną światła słonecznego, niesiony siłą czarodziejskiego wiatru,
postanowiłem zabrać pierworodnego, do znanego Wam teatru.
Teatr już nie raz tu wspomniany, co ma repertuar bardzo różnorodny,
w Zagłębiu jest ulokowany, i w ogóle bardzo modny.
Pewnie dziw Was bierze mili ludzie, skąd tu rymy autor dłuży,
otóż nie wierzcie swojej złudzie, teatr ten nie tylko dorosłym służy.
W szlachetnej swojej misji, nie zapomina o najmłodszych,
chyba dojdzie z Będzinem do scysji, bo to konkurencja dań najsłodszych.
Zasiedłszy w swoich fotelach, czekaliśmy aż kurtyna czmychnie ku górze,
ciekawi co będzie nas rozweselać, bo oczekiwania mieliśmy duże.
Otóż sztuka o jakiej tu jest mowa, na dzień dobry rymem pieści,
jest o Pyzie jak ta głowa, co w garnku się nie mieści.
Januszewskiej Hanny dzieło, o „Pyzie na polskich dróżkach”,
od razu za serce wzięło, chciałoby się tego na sen do łóżka.
Scenografia tak wspaniała, przenosiła widza do świata marzeń,
kolorów było bez mała, aż się chciało kolejnych zdarzeń.
To też Pyza wyruszyła, wpierw w północne strony,
scenografię nam zmieniła, Panem Wiatrem co wiał jak szalony.
Zahaczyła o Kurpiów ziemię, niech mi każdy wierzy,
w aktorach mistrzowski wokal drzemie. Lecz najlepsze w Białowieży.
Najśmieszniejsza Białowieża, bo gdy żubr wszedł na scenę,
jakiś malec z tyłu rzekł, co by można nie dowierzać, że to weszło piwo dobrze znając jego cenę.
Cóż… Taki znak czasu, lecz dla równowagi,
wobec tego ambarasu, nie odrywał od sztuki swej uwagi.
A tam tchórz lis i cudny głuszec, Kania co spod żubra wyrosła,
z zachwytu ludzie mieli ksztusiec, a Pyza dalej się niosła.
Zobaczyła jeszcze kilka pięknych ziem, w Toruniu w piernikach zasmakowała,
piosenka z autobusu zrobiła nam dzień, no i Śląsk też pozwiedzała.
Odwiedziny czarnej ziemi połechtały nasze ego, Pyza pokazała jak piękna może być Polska,
gdy szanuje się swojego, sąsiada ze Śląska.
O wokalu już mówiłem, aktorzy śpiewają jak mało kto,
gdy jako górale zaśpiewali rymem, chciałem rzucać banknotami po sto.
Cóż więcej tu dodawać, serce w człowieku puchnie,
ci aktorzy potrafią zabawiać, a ta piękna gospodyni mogłaby odwiedzić moją kuchnie.
Gromkie brawa na koniec, i wdzięczność w oczach dziecka,
nie przestają klaskać dłonie, i roni się nieśmiało łezka.
Jeśli macie jakiegoś brzdąca, i w sobie dziecka odrobinę,
idźcie do teatru zachęcam Was z gorąca i poświęćcie tę godzinę.
Warto, mówię Wam to szczerze, i bez kozery i zbędnej przesady,
jest to dzieło w pełnej mierze, z którego jestem rady.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>